Wspólnota bahaicka

Dziewięć ramion globalnej miłości. Bahaizm. Cz. II

Artykuł na portalu: Centrum Studiów Polska-Azja cz. II

Dziewięć ramion globalnej miłości. Bahaizm. Cz. II

26 stycznia 2012

Zgodnie z moim założeniem, a także zapowiedzią ogłoszoną na forum rubryki, udało mi się dotrzeć do wyznawców wiary bahá’í funkcjonujących w Indiach i w Polsce. Przez ostatnie tygodnie miałam okazję spotykać się, rozmawiać, poznawać bahaitów. Są to bardzo otwarci, niezwykle mili i gościnni, chętnie dzielący się swoimi poglądami ludzie.

Możliwość choć chwilowego przebywania w ich towarzystwie była dla mnie fascynującą podróżą w świat, dotąd mi tylko powierzchownie znanej, religii Bahá’u’lláha.

Wszystkim, którzy uraczyli mnie swoją sympatią i zainteresowaniem, bardzo dziękują za poprowadzenie mnie przez zawiłości tego świata.

Posłuchajcie ich relacji.

Kushtar Mamytaliev: członek warszawskiej wspólnoty bahaickiej. Kirgiz, mieszka i pracuje w Warszawie

artykul1_new_delhi2W Polsce bardzo niewiele mówi się o bahaitach. W zasadzie nic. Tak naprawdę dla większości Polaków jest to temat zupełnie nieznany. Mam wrażenie, że jedynie ci, którym udało się dotrzeć do Izraela, gdzie zwiedzali Hajfę, bądź w ramach wyjazdów turystycznych odwiedzili jakiś odległy kraj, na terenie którego znajduje się bahaicka świątynia, mieli szansę zetknąć się z tym zagadnieniem. Popytaj swoich znajomych, a zobaczyć, że z reguły ludzie nie wiedzą, czym bahaizm w zasadzie jest.

Ja sam zetknąłem się z nim dość późno i raczej niespodziewanie. Pochodzę z Kirgistanu. Urodziłem się w rodzinie muzułmańskiej, ale mało religijnej. Jak miałem siedemnaście lat, jeszcze w swoim kraju, poszedłem na koncert organizowany przez bahaitów. Z początku myślałem, że to nazwa kapeli rockowej, potem się okazało, że to grupa wyznaniowa. Po roku pobytu w Polsce (przyjechałem w 2001r.) zacząłem szukać kontaktu do lokalnych bahaitów. Udało się. Jest tu nieduża, ale dość prężnie funkcjonująca grupa. Po jakimś czasie zdeklarowałem się jako wyznawca tej religii. Obecnie w ramach wspólnoty zajmuję się rozpowszechnianiem informacji o wierze bahá’í, działam głównie w Internecie. Między innymi prowadzę bloga:  http://bahaizmwpolsce.wordpress.com/.

Pierwszą bahaitką w Polsce była Lidia Zamenhof. Urodziła się w Warszawie w 1904r. Jej ojciec Ludwik był twórcą esperanto. Prawdopodobnie podczas Światowego Kongresu Esperanto w Genewie w 1925r. po raz pierwszy usłyszała o proroctwie Bahá’u’lláha. Przystąpiła do bahaitów już rok później. Jej przyjaciółką i pierwszą nauczycielką wiary była ważna postać mająca wpływ na szerzenie wartości bahá’í na świecie Martha Root. Lidia wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie zajmowała się bahaizmem oraz esperanto. Tę działalność prowadziła również na terenie Polski. W 1939r. ze względu na żydowskie pochodzenie została zatrzymana przez niemieckie władze okupacyjne i trafiła do warszawskiego getta. Zmarła w Treblince w 1942r.

Poza tym, że była działaczką społeczną, zajmowała się także tłumaczeniem słów Bahá’u’lláha na j.polski. Tłumaczyła również różne teksty na esperanto, na przykład W pustyni i w puszczy.

Ze względu na wojnę i późniejsze władze komunistyczne bahaizm powrócił do Polski dopiero w latach 90tych. Był to moment otwarcia po upadku żelaznej kurtyny. Z dalekich krajów, ośrodków, w których już funkcjonowała społeczność bahaicka, za sprawą decyzji Powszechnego Domu Sprawiedliwości, zostali wysłani tzw. Pionierzy. Ich zadaniem było szerzenie wiary bahá’í, założenie bądź wspieranie wspólnoty. Pierwsze zgromadzenie powstało w Warszawie, potem na terenie Krakowa i sukcesywnie kolejne w innych miastach Polski. W kwietniu 1992r. na pierwszym narodowym zjeździe wybrano pierwsze Narodowe Zgromadzenie Duchowe. W tym samym roku wiara baha’i została oficjalnie zarejestrowana jako związek wyznaniowy, pod nr 69 w ogólnopolskim rejestrze.

Bahaizm jest najmłodszą religią świata. Ma dokładnie 168 lat. Narodziny bahaizmu datuje się na 22 maja 1844r. Był to dzień, podczas którego Bab (Posłaniec Boży, założyciel babizmu, z którego bezpośrednio wywodzi się bahaizm; był on zapowiedzią dla objawienia Bahá’u’lláha) ogłosił nadejście nowej ery ludzkości, czas globalnego zjednoczenia, pokoju i cywilizacyjnego postępu, gdzie informacje będą przekazywane z prędkością światła. Ciekawostką jest, iż tego dnia prof. Samuel Morse wysłał pierwszy telegraf, o treści: Oto, co tworzy Bóg.

Twórcy wiary bahá’í (Bab, Bahá’u’lláh) uznani zostali za heretyków, a sam ruch za niebezpieczną sektę zrodzoną w łonie islamu. I tak też nadal postrzegany jest w swoim macierzystym kraju, Iranie.

Bahaici mieszkający na terenie Iranu cierpią z powodu prześladowań, społecznego ostracyzmu i niesprawiedliwości. Pomimo tego, iż stanowią największą mniejszość religijną (jest ich ok. 350tyś.), konstytucyjnie nie mogą cieszyć się wolnością wyznaniową. Nie mają przyzwolenia na nauczanie i praktykowanie swojej religii. Obejmuje ich całkowity zakaz wykonywania zawodów dyrektorskich, pracy w rządzie czy wojsku.  Nie mają dostępu do wyższej edukacji. Jeśli przynależność do mniejszości religijnej zostanie publicznie ujawniona bahaita jest natychmiast wydalany z uczelni. Są wykluczeni z państwowego systemu emerytalnego, odmawia im się prawa do dziedziczenia. Ich małżeństwa nie są uznawane. Szkaluje się wiarę, bezcześci cmentarze, dyskryminuje bahaickie dzieci, zastrasza i aresztuje ludzi.

Zaskakujące jest, że religia głosząca idee równouprawnienia, zjednoczenia, globalnego pokoju, jest ciemiężona i spotyka się z tak wyraźnym niezrozumieniem.

Wracając do gruntu polskiego, to niestety muszę stwierdzić, że jest on bardzo mało chłonny. Polacy generalnie nie są zainteresowani innością. Może nawet boją się tego, co obce, dalekie, niekatolickie.

Agnieszka Szopińska – sekretarz wspólnoty bahaickiej, również jej członkini, mieszka i pracuje w Warszawie

W Polsce jest około czterystu zarejestrowanych bahaitów. Natomiast aktywnych członków wspólnoty trochę ponad dwieście. Ze względu na fakt, iż w naszej religii nie ma kleru, również nabożeństw, które gromadziłyby wiernych, niezwykle istotny jest fakt uczestnictwa w życiu wspólnotowym. Działalność we wspólnocie jest służbą, świadczy o przynależności do religii. Za nauczanie wiary, organizację spotkań, obchodzenie świąt odpowiedzialni są sami jej członkowie. Gdyby nie nasza motywacja, zaangażowanie, praca, to wspólnota przestałaby istnieć. My ją tworzymy i my ponosimy odpowiedzialność za jej rozwój bądź upadek.

W miejscu, gdzie jest co najmniej dziewięciu dorosłych bahaitów (po dwudziestym pierwszym roku życia), tworzy się rada zarządzająca sprawami wspólnoty, czyli Lokalne Zgromadzenie Duchowe. W Polsce takie zgromadzenia funkcjonują w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Olsztynie, Białymstoku, Szczecinie, Katowicach, Lublinie i Nowym Sączu. Obecnie największa grupa zrzeszona jest w ośrodku krakowskim, na drugim miejscu jest zgromadzenie warszawskie, liczy około czterdzieści osób. Wśród nas są Polacy, Kanadyjczycy, Białorusini, Norwedzy, Irańczycy, Irlandczycy, Gruzini i jeden chłopak z Kirgistanu.

Regularnie organizujemy spotkania, głównie podczas dni świątecznych. Funkcjonujemy według kalendarza bahaickiego. Jest w nim tyle samo dni, co w obowiązującym kalendarzu gregoriańskim, czyli 365, z tym że jest inaczej podzielony. Mamy dziewiętnaście miesięcy, z czego każdy liczy dziewiętnaście dni. Formalnie 361 dni, cztery pozostałe (bądź pięć w przypadku roku przestępnego) to dni świąteczne, tak zwane dni poza kalendarzem, czas radości i dobra, święto Ayyam-i-Ha. Trwa ono od 26 lutego do 2 marca, bezpośrednio po nim zaczyna się post*.

(*Obejmuje cały ostatni miesiąc, ma miejsce dokładnie od 2 do 21 marca. Dziewiętnaście dni postu, czyli nieprzyjmowania posiłków ani napojów od wschodu do zachodu słońca, jak w tradycji muzułmańskiej. Z postu wyłączone są dzieci – do piętnastego roku życia i osoby starsze – powyżej siedemdziesięciu lat, też chorzy, kobiety w ciąży, ludzie ciężko pracujący fizycznie bądź będący w podróży. W ostatni dzień postu jest Nowy Rok).

Poza tym obchodzimy dziewięć głównych świąt związanych z historią wiary bahá’í, narodzinami i śmiercią Posłańców Bożych, czyli Baba i Bahá’u’lláha, też z okresem ich męczeństwa.

Co dziewiętnaście dni wspólnota zbiera się na obchody Święta Dziewiętnastego Dnia. Ma ono swoją stałą strukturę, jest trójdzielne i składa się z części modlitewnej, administracyjnej oraz towarzyskiej. Właśnie w tej kolejności.

Pierwsza część służy wyciszeniu. Każdy z obecnych, jeśli tylko chce, czyta swoją ulubioną bądź wybraną na ten moment modlitwę lub cytat z pism bahaickich. W tym spotkaniu mogą uczestniczyć również niebahaici, których gorąco zapraszamy do podzielenia się modlitwą, niezależnie od tego, jakiej religii nasz gość jest wyznawcą. Jesteśmy otwarci. Modlitwy są recytowane, śpiewane. Słychać różne języki, bo jak już wspomniałam w naszej wspólnocie jest dużo obcokrajowców.

Podczas części administracyjnej omawia się sprawy bieżące wspólnoty. Jest też raport skarbnika. Datki są dobrowolne i nieoficjalne.

Trzecia część towarzyska polega na wspólnym biesiadowaniu, rozmowie, zabawie.

Comiesięczne święto Dziewiętnastego Dnia prowadzone jest przez gospodarza. Za każdym razem jest to inna osoba, pilnuje ona porządku spotkania, również przygotowuje jedzenie i napitki.

W Warszawie poza tym, że funkcjonuje Lokalne Zgromadzenie Duchowe, jest również siedziba Narodowego Zgromadzenia. Narodowe Centrum Wiary Bahá’í w Polsce mieści się na Ursynowie. Jest to nasz punkt zbiorczy. Miejsce, do dyspozycji nas wszystkich, w którym organizujemy święta i spotkania. Tutaj również przeprowadzane są wybory do Zgromadzenia Lokalnego i Narodowego. Mają one miejsce rok rocznie. Są to wybory tajne, nie wyłaniamy w nich kandydatów, nie są więc poprzedzone kampanią wyborczą. Każdy dorosły wyznawca może wziąć w nich czynny i bierny udział. Kobiety i mężczyźni. Ważne, żeby przebiegały w atmosferze tajemnicy. Nawet małżonkowie nie powinni dyskutować między sobą o podjętej decyzji. Co więcej można również oddać głos na samego siebie. Istotny jest fakt, żeby głosować na osoby (do zgromadzeń wybieranych jest po dziewięć osób), co do których ma się pewność, że będą działać na rzecz wspólnoty, wspierać ją, rozwijać, że ich kadencja nie będzie jałowa.

Co pięć lat uczestniczymy również w wyborach do Powszechnego Domu Sprawiedliwości (z siedzibą w Hajfie, jest to najwyższa jednostka administracyjna wspólnoty bahaickiej). Ostatnie miały miejsce w 2008 roku. Na całym świecie przebiegają w tym samym dniu. Jesteśmy częścią globalnego procesu. Administracja bahaicka jest modelem przyszłego funkcjonowania globalnego społeczeństwa.

Roy Debashis – członek delhijskiej wspólnoty bahá’í, pochodzi z Bangladeszu, mieszka i pracuje w Indiach, New Delhi

W Indiach mieszka około 2mln. bahaitów. Na całym świecie jest nas troszkę ponad 6mln., co znaczy, że indyjska społeczność jest wyjątkowo duża. Po pierwsze w Indiach jest dość długa historia wiary bahá’í. W znacznej mierze ta liczna wynika również z mentalności Hindusów. Indie z ogromną łatwości adoptują inne systemy religijne bądź filozoficzne. Hindusi potrzebują metafizycznych wyzwań, są bardzo otwarci na różne wierzenia. Generalnie religia w Indiach jest nadal sprawą dużej wagi. Poza tym niewątpliwie wpływ na rozwój bahaizmu na ziemiach subkontynentu indyjskiego ma również fakt funkcjonowania na obrzeżach New Delhi Świątyni Lotosu – jednego z siedmiu bahaickich Domów Skupienia. To generuje ruch, zainteresowanie. Potrzeba też ludzi do służby przyświątynnej, z resztą nie są to jedynie Hindusi, ale również wolontariusze przyjeżdżający z różnych stron świata, w tym także z Polski.

Hindusi, by zasymilować religię, wymagają czytelnych przekazów. W wierze bahá’í wszystko jest powiedziane wprost, nie ma w niej żadnych ukrytych znaczeń. Bahá’u’lláh głosi, że jest jedna religia, która, jak wszystko inne, podlega procesowi rozwoju. Bahaizm jest nową wartością, jaka nie mogłaby zaistnieć gdyby nie wierzenia, systemy filozoficzne i religijne, też prorocy poprzedzający jej objawienie.

Posłużmy się przykładem dziecka. Wraz ze wzrostem dziecko potrzebuje odmiennych rzeczy, bodźców. Bezpośrednio po przyjściu na świat pije dużo mleka z matczynej piersi i spędza długie godziny śpiąc. Z czasem zaczyna przyjmować konkretniejsze pożywienie, jak ryż, warzywa, owoce. Na początku spędza czas w domu, w ramionach rodziców, potem uczy się chodzić, wymaga kontaktu ze światem zewnętrznym, z rówieśnikami. Potrzebuje edukacji. Idzie do szkoły, najpierw do pierwszej klasy, gdzie uczy się alfabetu, z czasem opanowuje sztukę czytania i pisania. Idzie dalej, pokonuje kolejne szczeble edukacji, opanowuje coraz trudniejszy materiał. Rozwija się. Jak już jest gotowe zaczyna szkołę średnią, potem studia wyższe. Krok po kroku, we właściwej kolejności, która jest niezmienna i oczywista. Bo czy można studiować skomplikowane księgi nie poznawszy alfabetu?

Analogicznie, tak też rozwija się religia. Co jakiś czas zsyłani są Posłańcy Boży, czyli Prorocy, którzy mają zrewolucjonizować świat, stworzyć nowe cywilizacje. Abraham, Mojżesz, Kryszna, Zaratustra, Budda, Konfucjusz, wszyscy oni byli rewolucjonistami swoich czasów. Potem przyszedł Jezus, by stworzyć cywilizację chrześcijaństwa, następnie Mahomet – twórca muzułmańskiego świata. A na początku XIX w. urodził się Bahá’u’lláh by zjednoczyć Zachód i Wschód. Ludzkość jest na etapie wychodzenia poza kraj, nabywania świadomości kontynentalnej. Zjednoczenie świata jest nieuniknionym procesem, który wynika z nabierania przez ludzkość coraz większej świadomości.

Katarzyna Kokot-Góra – bahaitka, była wolontariuszka w Indiach, mieszka, uczy się i pracuje w Olsztynie

Mój pierwszy kontakt z bahaizmem miał miejsce jeszcze jak byłam uczennicą szkoły podstawowej. Jako wyznawca wiary bahá’í zdeklarowałam się bardzo wcześnie, gdy byłam piętnastolatką.

W wieku dwudziestu pięciu lat zdecydowałam się wyjechać na wolontariat. Trafiłam do Indii. Na sześć miesięcy bahaickiej służby.

Początkowo służyłam przy Świątyni Lotosu w New Delhi. Moja, jak i innych wolontariuszy, praca polegała głównie na przewodnictwie. Witaniu odwiedzających, tłumaczeniu, co to za miejsce, czym jest religia bahaicka, informowaniu, gdzie należy się udać, podawaniu wskazówek, jak powinno się zachować we wnętrzu świątyni.

Raz w tygodniu miały miejsce tzw. pogłębiania, czyli wykłady służące lepszemu zrozumieniu i większemu oddaniu się wierze. Ze względu na fakt, iż były to Indie dużo też rozmawialiśmy o naukach Kriszny.

W ostatnich tygodniach służby przy Świątyni Lotosu dołączył do mnie mój chłopak, obecny mąż. Przy centrum administracyjnym wiary bahá’í w New Delhi, w ogrodach wśród bahaitów zapoznanych w Indiach, miał miejsce nasz ślub. Przeprowadzony zgodnie z bahaickim obrządkiem. Między innymi naszym gościem był ówczesny Ambasador RP w Indiach Krzysztof Majka.

Druga część mojego wolontariatu miała miejsce w miasteczku Panchgani (w stanie Maharasztra, ok.260 km. od Bombaju). Znajduje się tam szkoła bahaicka oraz instytut do kształcenia nauczycieli edukacji początkowej. Miałam okazję zaobserwować implementację zajęć bahaickich (opartych na kursach ruhi) dla dzieci w szkołach. Sama też prowadziłam zajęcia. W Indiach jest niezwykle duże pole do działania, właśnie dla instytucji charytatywnych, czy wspólnot religijnych. Potrzeba edukacji jest tak ogromna, że w zasadzie nieistotnie pod jaką banderą, ważne, żeby nauczanie w ogóle miało miejsce.

Na kolejny etap służby wybrałam Sikkim, północno-wschodni stan, położony w Himalajach. Było cudownie. Spokojnie, blisko natury, w oderwaniu od większej aglomeracji. Również uczyłam tam w bahaickiej szkole, różnych przedmiotów, ale głównie angielskiego i biologii. Prowadziłam też zajęcia ruchowe, bo z wykształcenia jestem tancerką.

Żeby odbyć tzw. Rok Służby u bahaitów trzeba po pierwsze zadeklarować chęć do wyjazdu. Obecnie placówki na całym świecie, które potrzebują pomocy wolontariackiej, wysyłają informacje z konkretnymi propozycjami. Można również kontaktować się bezpośrednio z ośrodkiem, do którego chce się pojechać na służbę. Zdarza się, iż jest tyle chętnych, że trzeba poczekać w kolejce. Taka sytuacja ma miejsce w przypadku służby przy Świątyni Lotosu w Delhi. Podróż trzeba opłacić samodzielnie, zakwaterowanie i pożywienie oferuje wspólnota. Już na miejscu można się zorientować, jakie są dalsze, nie związane stricte z usługą przyświątynną, możliwości pomocy w danej lokalizacji.

Mogę śmiało powiedzieć, że oprócz chwili, w której narodził się mój syn, służba w Indiach była najpiękniejszym okresem w moim życiu. Spotkałam wielu wspaniałych, inspirujących ludzi. Był to bardzo głęboki, wartościowy, szalenie rozwojowy czas. Również pełen wyzwań. Wszystko to, co działo się tam na miejscu miało na mnie duży wpływ, można by rzec wywarło na mnie piętno, ukształtowało moją osobowość, wzbogaciło mnie. Było to cudowne i ważne doświadczenie.

Razem z mężem planowaliśmy pojechać do Indii na naszą piątą rocznicę ślubu. Niestety nie udał nam się ten wyjazd, ze względu na moją drugą ciążę. Mam nadzieję, że jeszcze do Indii powrócę.

Autorka: Iwona Szelezińska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s