Wspólnota bahaicka

Bahaici w Polsce: Kasia

Ślub Katarzyny Kokot-Gora przy świątyni w Delhi, India

Katarzyna Kokot-Góra – bahaitka, była wolontariuszka w Indiach, mieszka, uczy się i pracuje w Olsztynie

Mój pierwszy kontakt z bahaizmem miał miejsce jeszcze jak byłam uczennicą szkoły podstawowej. Jako wyznawca wiary baha’i zdeklarowałam się bardzo wcześnie, gdy byłam piętnastolatką.

W wieku dwudziestu pięciu lat zdecydowałam się wyjechać na wolontariat. Trafiłam do Indii. Na sześć miesięcy bahaickiej służby.

Początkowo służyłam przy Świątyni Lotosu w New Delhi. Moja, jak i innych wolontariuszy, praca polegała głównie na przewodnictwie. Witaniu odwiedzających, tłumaczeniu, co to za miejsce, czym jest religia bahaicka, informowaniu, gdzie należy się udać, podawaniu wskazówek, jak powinno się zachować we wnętrzu świątyni.

Raz w tygodniu miały miejsce tzw. pogłębiania, czyli wykłady służące lepszemu zrozumieniu i większemu oddaniu się wierze. Ze względu na fakt, iż były to Indie dużo też rozmawialiśmy o naukach Kriszny.

W ostatnich tygodniach służby przy Świątyni Lotosu dołączył do mnie mój chłopak, obecny mąż. Przy centrum administracyjnym wiary baha’i w New Delhi, w ogrodach wśród bahaitów zapoznanych w Indiach, miał miejsce nasz ślub. Przeprowadzony zgodnie z bahaickim obrządkiem. Między innymi naszym gościem był ówczesny Ambasador RP w Indiach Krzysztof Majka.

Druga część mojego wolontariatu miała miejsce w miasteczku Panchgani (w stanie Maharasztra, ok.260 km. od Bombaju). Znajduje się tam szkoła bahaicka oraz instytut do kształcenia nauczycieli edukacji początkowej. Miałam okazję zaobserwować implementację zajęć bahaickich (opartych na kursach ruhi) dla dzieci w szkołach. Sama też prowadziłam zajęcia. W Indiach jest niezwykle duże pole do działania, właśnie dla instytucji charytatywnych, czy wspólnot religijnych. Potrzeba edukacji jest tak ogromna, że w zasadzie nieistotnie pod jaką banderą, ważne, żeby nauczanie w ogóle miało miejsce.

Na kolejny etap służby wybrałam Sikkim, północno-wschodni stan, położony w Himalajach. Było cudownie. Spokojnie, blisko natury, w oderwaniu od większej aglomeracji. Również uczyłam tam w bahaickiej szkole, różnych przedmiotów, ale głównie angielskiego i biologii. Prowadziłam też zajęcia ruchowe, bo z wykształcenia jestem tancerką.

Żeby odbyć tzw. Rok Służby u bahaitów trzeba po pierwsze zadeklarować chęć do wyjazdu. Obecnie placówki na całym świecie, które potrzebują pomocy wolontariackiej, wysyłają informacje z konkretnymi propozycjami. Można również kontaktować się bezpośrednio z ośrodkiem, do którego chce się pojechać na służbę. Zdarza się, iż jest tyle chętnych, że trzeba poczekać w kolejce. Taka sytuacja ma miejsce w przypadku służby przy Świątyni Lotosu w Delhi. Podróż trzeba opłacić samodzielnie, zakwaterowanie i pożywienie oferuje wspólnota. Już na miejscu można się zorientować, jakie są dalsze, nie związane stricte z usługą przyświątynną, możliwości pomocy w danej lokalizacji.

Mogę śmiało powiedzieć, że oprócz chwili, w której narodził się mój syn, służba w Indiach była najpiękniejszym okresem w moim życiu. Spotkałam wielu wspaniałych, inspirujących ludzi. Był to bardzo głęboki, wartościowy, szalenie rozwojowy czas. Również pełen wyzwań. Wszystko to, co działo się tam na miejscu miało na mnie duży wpływ, można by rzec wywarło na mnie piętno, ukształtowało moją osobowość, wzbogaciło mnie. Było to cudowne i ważne doświadczenie.

Razem z mężem planowaliśmy pojechać do Indii na naszą piątą rocznicę ślubu. Niestety nie udał nam się ten wyjazd, ze względu na moją drugą ciążę. Mam nadzieję, że jeszcze do Indii powrócę.

Autorka: Iwona Szelezińska

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s